Konto bankowe w ING – okazja!

Posted by admin on Aug 26th, 2014
2014
Aug 26

Chciałbym dziś opisać możliwości jakie daje konto bankowe w ING, dokładniej chodzi o konto direct.

Czym różni się to konto o wielu innych? Jest praktycznie darmowe. Wystarczy, że miesięcznie dokonamy transakcji naszą kartą na kwotę 200 zł  i wszystko mamy gratis!

 

Jeśli chciałbyś takie darmowe konto w banku, to możesz skorzystać z poniższego linka:

darmowe konto bankowe w ING – Direct

 

Jak oszczędzać

Posted by admin on Mar 19th, 2011
2011
Mar 19

Zarządzając swoimi domowymi finansami, warto skupić się na dosyć ważnej sprawie jaką jest oszczędzanie na co dzień, na typowych domowych czynnościach.

 

Oszczędzać można na prawie wszystkim. Począwszy od gazu, wody, prądu, śmieciach, a skończywszy na … czasie.

Duża część osób ma dziwny zwyczaj włączania radia, czy telewizora na cały dzień. Lubią gdy w tle coś im gra, ktoś coś mówi…

Niestety jest to straszne marnowanie prądu. Dużo lepiej siąść sobie z programem i wybrać tylko to co nas interesuje. Przy okazji zaoszczędzimy też nieco czasu, który można wykorzystać w lepszy sposób niz oglądanie telwizji.

Kolejne marnotrawstwo to woda. Czy golenie się, lub mycie zębów koniecznie trzeba wykonywać nad lejącą się wodą z kranu?

Teraz kilka słów o zakupach.

Bardzo dobrym pomysłem, jest przejście się po wszystkich okolicznych sklepach, sklepikach i przeanalizowanie cen. Okaże się, że dany produkt w jednym ze sklepów może mieć wyraźnie niższą cenę. Wiele supermarketów wprowadza regularnie promocje cenowe – warto z nich korzystać – nawet robiąc zakupy na zapas.

 

Pieniądze, zarabianie i statystyka

Posted by admin on May 11th, 2008
2008
May 11

Kłamstwa i statystyka

autorem artykułu jest Arkadiusz F Pluta

Przypomniał mi się pewien dowcip o skuteczności statystyki. Jakie jest prawdopodobieństwo spotkania mężczyzny lub kobiety, kiedy wyjdziemy rano ze swojego domu? Oczywiście ogólne prawdopodobieństwo jest około fifty-fifty (50 %) z przewagą dla kobiet, ponieważ jest ich trochę więcej. Wynik może się jednak diametralnie zmienić, kiedy jedynym naszym sąsiadem jest jednostka wojskowa lub zakon żeński. W tym konkretnym przypadku statystyka ma się nijak do rzeczywistości. To samo każdy z nas odczuwa, gdy słyszymy informację o średnim wynagrodzeniu w gospodarce. Na tą liczbę składają się zarówno bardzo niskie jak i wysokie zarobki a najbardziej „średnie-dominujące” są wynagrodzenia poniżej oficjalnej średniej statystycznej. Ale to nie jest kłamstwo tylko wynik czystego działania matematycznego. Statystyka jednak jest uwielbiana przez polityków, ekonomistów i różnej maści hochsztaplerów, za pomocą której mogą udowodnić niemalże wszystko. Poniżej skupię się na kilku takich przykładach „ala-kłamstw”.

· Pierwszym z nich jest publikowany przez GUS wskaźnik inflacji. Każdy jednak z nas, gdy pójdzie do sklepu, to ma wrażenie, że towary i usługi wzrosły bardziej niż oficjalny wskaźnik. W moim przekonaniu, gdy pomnożymy ten wskaźnik przez dwa, to będzie on bliżej prawdy. Oficjalny wskaźnik liczony jest na podstawie przeciętnego koszyka dóbr i usług, który jest przez nas konsumowany. Okazuje się jednak, że ten koszyk i jego zawartość i udział procentowy poszczególnych elementów ciągle ulega zmianom. Oficjalną wykładnią tych działań jest zmiana naszych preferencji. Dlaczego jednak tak często? Taka zmiana nastąpiła także ostatnio. W programach informacyjnych i prasie ogłoszono „dobrą nowinę”, że inflacja jest na niższym poziomie niż wstępnie obliczany poziom 4,6%!!! Tak nawiasem mówiąc wskaźnik inflacji służy m.in. do waloryzacji emerytur i rent. Taniej wychodzi ciągłe ulepszanie metodologii obliczeń tego wskaźnika. Tylko parę pensji!
· Drugim takim „ala-kłamstwem” są wszelakie indeksy w tym giełdowe. Gdy spojrzymy na większość indeksów giełdowych, to ich ogólny kierunek pomimo korekt jest północny-rosnący. W życiu jest inaczej i nie zawsze podnosimy się z upadku a często jesteśmy eliminowani z gry. Tutaj podobnie jak przy obliczaniu wskaźnika inflacji skład walorów i ich procentowy udział podlega częstym zmianom. Wylatują z niego spółki najsłabsze i wchodzą mocne spółki a ich waga w indeksie ciągle waha się w zależności od mód. Taka konstrukcja tych indeksów wyjaśnia nam fakt, że nawet profesjonaliści nie potrafią często pobić benchmarku tj. indeksu.
· Innym z kolei bardzo dobrze sprzedającym się „ala-kłamstwem” jest stwierdzenie, że coś wzrosło średnio o ileś tam procent. Często słyszymy, że fundusz inwestycyjny zarobił średnio 10 % w skali roku. Na ten wynik mógł się jednak złożyć wzrost portfela w pierwszym roku o 40 %, w drugim roku nastąpił spadek o 50 % a w trzecim roku znów nastąpił wzrost o 40%. Gdy dodamy te trzy wartości procentowe i podzielimy przez trzy to otrzymamy powyższy wynik a w rzeczywistości straciliśmy 2 % zainwestowanego kapitału bez uwzględnienia opłat i prowizji!!! Dlatego mnie osobiście nie interesują średnie wzrosty wyrażone w procentach, (czyli w czymś bardzo ulotnym i czasami zabawnym) ale jak szybko pomnożę kapitał. Oczekuję odpowiedzi, w jakim czasie podwoję lub potroję swój kapitał? Liczą się liczby bezwzględne i rzeczywista forsa na koncie.
· Następnym przykładem jest nie ujmowanie opłat i prowizji w swoich zestawieniach statystycznych. Koronnym przykładem tego typu statystyki są nasze Otwarte Fundusze Emerytalne. Jednostka rozliczeniowa takiego funduszu wzrosła o dany procent a w rzeczywistości po uwzględnieniu opłat i prowizji (dwucyfrowe liczby!) mamy na koncie około połowę mniej pieniędzy niż wynika ze wzrostu jednostki. Może się okazać, że lepiej gdyby pieniądze leżały na zwykłym koncie oszczędnościowym. Cóż instytucje te dobrze dbają o własny interes (opłaty i prowizje) kosztem przyszłych przymusowych emerytów-frajerów?! Jedyna rada to wybrać fundusz, który „mało pali”, czyli ma najniższe koszty a miraże zysków niech nie przesłonią nam oczu. Jak dotychczasowa historia pokazuje, fundusze OFE to jedno stado a nikt z członków stada nie będzie wychylał się i bez potrzeby ryzykował. Cały system został tak zbudowany, że nie ma tam żadnej konkurencji. Wszyscy muszą inwestować w to samo i we wszystko, czyli widło i powidło. Końcowym rezultatem będzie „wykastrowany z zysków kapitał emerytalny”.

Tych złych przykładów mógłbym przytoczyć bez liku. Żeby jednak nie było tak tendencyjnie i jednostronnie, to statystyka to bardzo pomocne i użyteczne narzędzie, z którego chętnie korzystam. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach i w etyce danej osoby czy też instytucji. Ja osobiście często posiłkuje się nią do prognozowania czasu i zasięgu ruchów na indeksie giełdowym. Od początku powstania WIG20 notuje czy dany miesiąc na giełdzie był wzrostowy czy spadkowy, inaczej mówiąc czy zamknięcie miesiąca było wyżej czy też niżej niż zamknięcie poprzedniego miesiąca. Okazuje się, że najczęściej nieprzerwane spadki trwały około 2 m-cy a największy nieprzerwany spadek wyniósł 8 m-cy (bańka internetowa). Drugi z kolei najdłuższy nieprzerwany spadek wyniósł 5 m-cy i wystąpił tylko raz. Czyli okazuje się, że statystycznie rzec biorąc jesteśmy blisko końca spadków zaczynających się w listopadzie ubiegłego roku tj. najpóźniej do końca czerwca. A największy skumulowany (suma wszystkich miesięcy) spadek wyniósł 38,4 % czyli do rekordu brakuje nam 11,9 % licząc od końca lutego. Po tak długich spadkach (od 4 m-cy wzwyż) zwykle następowało odreagowanie, które trwało przeciętnie 2 m-ce, góra 3 m-ce a potem zwykle następował o wiele krótszy czasowo spadek. Ten scenariusz pokrywa się też z rozpoczętym w sierpniu 2007 cyklem 11 lub 11,5 m-cy z odchyleniem +/- 2 m-ce. Jest to prawdopodobnie ostatnia faza (bessy) cyklu długoterminowego rozpoczętego jeszcze w 2003 roku. Jeżeli chodzi o poziom spadków to pierwszy poziom był w okolicach 3000 pkt z odchyleniem +/- 5 %, drugi poziom to 2500 pkt +/- 5 % a trzeci to okolice 2000 pkt z takim samym odchyleniem. Ten drugi poziom był już prawie zdobyty i wydaje się najbardziej prawdopodobny ale nie wykluczałbym także docelowo zdobycia także trzeciego poziomu. Za drugim poziomem przemawia także fakt, że spadek może sięgnąć dołka z czerwca 2006 o czym wspominałem w blogu z lutego 2007 roku. Życie jak zwykle zweryfikuję tą „statystyczną prognozę” i oby nie okazała się zwykłym błędem statystycznym.
http://aphossa.blog.onet.pl


Arkadiusz, Inwestor, aphossa.blog.onet.pl

Kredyty samochodowe

Posted by admin on Apr 27th, 2008
2008
Apr 27

Kredyty samochodowe
Samochód za pożyczone pieniądze
autorem artykułu jest Aleksander Sowa

Warto w takim przypadku nieco na ten temat dowiedzieć. Przede wszystkim wiadomo – wysokość oprocentowania. Każdemu wydawać może, że im oprocentowanie jest niższe tym kredyt jest tańszy. Prawda – jest właściwie zawsze inna. Ale to niestety dopiero początek. Co ze stopą procentową? Stała czy zmienna? A jakie raty – stałe czy malejące? Podobno kredyty walutowe są tańsze od tych w złotówkach. Co to jest RRSO? Pytań rodzi się wiele i odpowiedzi na nie w pełnej postaci zabrałyby mam wiele czasu i nie byłyby proporcjonalne do pozostałej treści. Co zatem jest najważniejsze?

Pożyczając pewną kwotę musimy ją oddać z nawiązką w postaci odsetek i innych kosztów. Jeśli oferta kusi niskim oprocentowaniem lub „0%” odsetkami to kredyt oddamy razem z innymi kosztami, które rzeczywiście nie będą odsetkami ale będzie te „inne koszty” trzeba zapłacić. Można by zaryzykować tutaj powiedzeniem „jak nie kijem – to pałą”.

Bardzo często jest tak, że kredyty wysoko oprocentowane – prawie zupełnie nie są obciążone „innymi” kosztami i dlatego choć pozornie wyglądają na droższe, w końcowym rozrachunku są tańsze. Ważna będzie RRSO czyli rzeczywista stopa procentowa, która jest najprościej mówiąc kosztem jaki poniesiemy z tytułu zaciągnięcia kredytu, w postaci odsetek zaciągniętej sumy, dodatkowych opłat, prowizji itp. Jeśli bierzesz kredyt – radzę Ci wybrać raty malejące. Wprawdzie na początku będziesz płacił dużo ale im bliżej końca chwili w której uwolnisz się od banku, tym mniej będziesz płacił. Ma to także ogromne znaczenie z uwagi na to, że auto które będziesz spłacać będzie tracić na wartości i Twój kredyt będzie droższy dodatkowo o utratę wartości samochodu.

Kredyt w walucie. Zdecydowanie bardziej popularny przy kredytowaniu nieruchomości. Pewnie słyszałeś od wielu ludzi, że jest najtańszy. I jeśli spojrzeć na to z punktu widzenia oprocentowania – rzeczywiście można by takie wrażenie odnieść bo jeśli kredyt złotowy jest oprocentowany na 13% a kredyt w CHF 4,5% to faktycznie można by tak pomyśleć. Prawda jest taka, że nie można nigdy oszacować prawdziwego (rzeczywistego) kosztu kredytu walutowego. Dlaczego? Ponieważ nikt – nawet najlepszy analityk, nie jest Ci w stanie podać kosztu tego jakie ryzyko niesie za sobą wahania cen konkretnej waluty. Dla przykładu kurs EURO oscylował już w granicach od 3,68 do prawie 4,8 zł. Zastanów się o ile droższy będzie kredyt w chwili, kiedy kurs waluty w której pożyczyłeś pieniądze zmieni się w wzwyż? Oczywiście jest również prawdopodobieństwo, że oddasz mniej niż pożyczyłeś ale… liczenie na to porównywał bym to raczej do rosyjskiej ruletki. A skoro już napisałem o analitykach, to uwaga na ten temat – pamiętaj że obdarzając całkowitym (podkreślam) zaufaniem tych ludzi obdarzasz zaufaniem kogoś kto ze 100% pewnością odpowie Ci – dlaczego jego wczorajsza prognoza nie sprawdziła się. Niemniej jednak nie należy lekceważyć ich opinii i pamiętać, że zwykle mają doświadczenie.

Ustawa o kredycie konsumenckim narzuciła na banki obowiązek podawania kosztu kredytu właśnie w postaci RRSO ale prawda jest taka, że baki potrafią i to obostrzenie tak umiejętnie wymanewrować, że mówi się o „oprocentowaniu realnym” co nie jest oczywiście tym samym co „oprocentowanie rzeczywiste”. Dlatego pytaj o koszt jaki będziesz musiał zapłacić za zaciągnięcie kredytu ale zawsze wymagaj aby podano Ci rzeczywisty całkowity koszt jaki będziesz musiał ponieść. Pamiętaj też, że rzeczywisty – to nie to samo co realny. Banki i inne instytucję trudniące się lichwą (bo tak powinno się według mnie określać działalność tych, którzy przyczają pieniądze po to, aby na tym zarobić) będą stosowały najróżniejsze metody abyś prawdę poznał dopiero w chwili, kiedy kredyt będziesz musiał spłacać. Wiem, że być może narażę się tymi słowami bankowcom ale wolałbym abyś wiedział co robisz.

Nigdy – pod żadnym pozorem – nie wpłacaj żadnych pieniędzy, komuś kto obiecuje Ci, że „załatwi” kredyt albo żąda jakiejś opłaty za złożenie wniosku kredytowego. Zawsze dokładnie czytaj umowę – nawet jeśli ma kilkanaście stron. Co więcej – im dłuższa jest umowa, tym czytaj wnikliwiej. Pytaj pracownika banku jeśli czegoś nie rozumiesz – nie wstydź się tego, nikt nie wie wszystkiego! Odpowiedzi żądaj takiej, aby była dla Ciebie jasna, zrozumiała i wyczerpująca. Zwróć uwagę na to co stanowi umowa w przypadku nieterminowych wpłat (jak oprocentowane są odsetki karne).

Podsumowując ten temat powiem jeszcze tylko tyle, że najlepiej zaciągać kredyty krótkoterminowe – lepiej z wyższymi ratami ale krótszym okresem spłaty. Taniej jest wziąć kredyt wyżej oprocentowany i bez dodatkowych kosztów od oprocentowanego niżej ale z opłatami dodatkowymi. Lepiej brać kredyt w złotówkach niż w walucie. A najlepiej jest … nie brać kredytu w ogóle. Ale to już wie każdy.


Aleksander Sowa

www.wydawca.net

Oszczędzanie i emerytura

Posted by admin on Apr 27th, 2008
2008
Apr 27

Jeśli oszczędzać to realnie
autorem artykułu jest Michał Kowalski

Czy za 300 zł comiesięcznych oszczędności możemy uzyskać 5 000 zł emerytury? Na to liczą doradcy finansowi proponujący klientom plany systematycznego oszczędzania – taką symulację całkiem niedawno widziałem w jednym z programów telewizyjnych. Tymczasem do realizacji ambitnego emerytalnego celu potrzeba nie 300 a blisko 1400 zł miesięcznie.

Sprawdźmy skąd ta różnica. Do naszych obliczeń przyjmijmy 30-letni okres oszczędzania i 10% roczną stopę zwrotu w tym okresie. Na koniec inwestycji uzyskamy prawie 683 800 zł. Kwota ta posłuży nam później do wypłaty comiesięcznej emerytury. Jeśli uda się osiągnąć stopę inwestycji na poziomie 6% w okresie wypłaty emerytury to owe blisko 700 000 zł wystarczy nam na 20 lat życia. W ten sposób będziemy mogli co miesiąc wypłacać sobie 4 900 zł wiodąc szczęśliwe życie staruszka. Mimo że poprawność matematyczna powyższych obliczeń nie budzi wątpliwości, to jednak wprawne oko zauważy pewien niepokojący aspekt.

Wartość pieniądza w czasie

Blisko 5 000 zł co miesiąc jest kwotą, którą nie pogardziłby pewnie przeciętny emeryt. Jednak zauważmy, że pieniądze te mamy otrzymywać dopiero za 30 lat. Należy zatem uwzględnić fakt utraty ich wartości w czasie, popularnie nazywany inflacją. Dla przykładu dziś za 5 000 zł możemy kupić 1 667 kg ziemniaków, jeśli jednak będą one drożeć 3% rocznie wówczas za 30 lat stać nas będzie jedynie na 687 kg. Może przykład jest banalny, ale fakt nieuwzględnienia inflacji może być dla naszych finansów katastrofalny. Oznacza to, że 5 000 zł dzisiaj ma taką samą wartość co ok. 12 000 zł za 30 lat. To o takiej emeryturze powinniśmy rozmawiać myśląc realnie o obecnych 5 000 zł.

Opodatkowanie

Podatek od zysków kapitałowych skutecznie pomniejsza uzyskiwane stopy zwrotu. Myśląc o emeryturze należałoby zatem wybierać takie rozwiązania inwestycyjne, dzięki którym tego podatku nie zapłacimy. Ustawodawca wprowadzając Indywidualne Konto Emerytalne (IKE) liczył na to, że zachęty podatkowe zaktywizują Polaków przekonując ich do dobrowolnego odkładania na starość. Tak się jednak nie stało. IKE nie jest popularne a i sami doradcy finansowi go nie promują, gdyż przeważnie nie wiele na sprzedaży takich produktów zarabiają. Trzeba również pamiętać, że niektóre instytucje wprowadzając IKE obciążyły je wysokimi kosztami a dla inwestora nie ma to znaczenia, czy zapłaci podatek do Skarbu Państwa, czy opłaty na rzecz instytucji finansowych.

Nie zmienia to jednak faktu, że jest to w praktyce jedyny sposób na uniknięcie podatku „Belki” gdy celem jest gromadzenie pieniędzy na jesień życia. Nie ma jednak idealnych rozwiązań inwestycyjnych, zatem również IKE ma wady wynikające wprost z ustawy. Alternatywne wobec IKE drogi do emerytalnego szczęścia wiążą się z koniecznością zapłacenia podatku. Może on być płacony przy każdej zmianie produktu inwestycyjnego, lub też odroczony i zapłacony na koniec okresu oszczędzania. Skarb Państwa nie oszczędzi nas również w podeszłym wieku, gdy wypłacana emerytura będzie pomniejszać nasze oszczędności zgromadzone na jakimś, dajmy na to, funduszu pieniężnym przynoszącym kilkuprocentowe odsetki.

Kapitalizacja

Licząc przyszłą wartość odkładanych co miesiąc pieniędzy musimy mieć świadomość, że do wzoru na tę matematyczną funkcję podstawiamy oczekiwaną miesięczną stopę zwrotu, która później, co wynika ze wzoru, będzie kapitalizowana. Jeśli zatem chcemy policzyć przyszłą wartość zgromadzonych pieniędzy przy założeniu osiąganej stopy zwrotu na poziomie 10% rocznie musimy ową stopę przekształcić tak, aby uzyskać jej „odpowiednik” miesięczny. Nie wystarczy jednak podzielić 10% przez 12, co da 0,83%, gdyż owe 0,83% po comiesięcznej kapitalizacji da nam wartość 10,47% w skali roku. Ta z pozoru drobna, prawie pół-procentowa, różnica ma bowiem istotne znaczenie w długim terminie – w okresie 30 lat przy kwocie 300 zł odkładanej miesięcznie uzyskamy w ten sposób o 60 000 zł więcej! Prawidłowo policzona stopa miesięczna powinna wynosić 0,797%, co wynika ze wzoru: (1+10%)^(1/12)-1.

Podsumowanie

Pozostaje nam zatem tylko policzyć, ile faktycznie trzeba oszczędzać miesięcznie, aby w przyszłości uzyskać realną emeryturę w wysokości obecnych 5 000 zł. Uwzględniając powyższe sugestie jeszcze raz przedstawmy założenia do obliczeń:
1) Realna emerytura: 5 000 zł
2) Okres oszczędzania: 30 lat
3) Okres wypłaty emerytury: 20 lat
4) Oczekiwana roczna stopa zwrotu w okresie oszczędzania: 10%
5) Oczekiwana roczna stopa zwrotu w okresie wypłaty emerytury: 6%
6) Inflacja roczna: 3%
7) Podatek od zysków kapitałowych płatny na koniec okresu oszczędzania oraz w momencie każdorazowej wypłaty emerytury

Przyszła wartość dzisiejszej kwoty 5 000 zł przy założeniu powyższej inflacji wyniesie za 30 lat 12 136 zł. Naszym celem jest utrzymanie realności emerytury także przez okres 20 lat jej wypłaty zatem musimy do jej indeksacji nadal używać wskaźnika inflacji. W ten sposób emerytura np. po pięciu latach wypłaty będzie miała ciągle realną wartość obecnych 5 000 zł. Poza tym, za każdym razem gdy będziemy wypłacać emeryturę należy się liczyć z koniecznością płacenia podatku „Belki”. Potrzebujemy więc 2 393 056 zł, aby zaspokoić nasze realne przyszłe 20-letnie potrzeby emerytalne uiszczając przy tym należy podatek.

Ile zatem trzeba miesięcznie oszczędzać, aby uzbierać kwotę, która po uwzględnieniu podatku od zysków kapitałowych (płacony po 30 latach) zmniejszy się do 2 393 056 zł potrzebnych na obsługę naszej emerytury? Odpowiedź jest prosta. To 1 365 zł miesięcznie, czyli o ponad 1 000 zł więcej niż można by było oczekiwać dokonując prostych obliczeń jak na początku tego tekstu. Jeśli wykorzystamy IKE do gromadzenia oszczędności emerytalnych wówczas miesięczna składka spadnie nam po poziomu ok. 1151 zł, co i tak przekracza dopuszczalny ustawowo limit wpłat. Nie mamy zatem wyboru. Może wykorzystując istniejące produkty inwestycyjne uda nam się odroczyć podatek, ale póki co w większym lub mniejszym wymiarze i tak go zapłacimy. Sposób i moment płacenia podatku mogą zatem w istotny sposób wpływać na wysokość zgromadzonych oszczędności, a powyższy przykład przedstawia tylko jedną z możliwych kombinacji.

Jak widać oczekując realnej emerytury trzeba też realnie oszczędzać. Niestety nie będzie drugiej szansy. Nie należy również przesadnie liczyć na szczęście. Jest wiele niewiadomych jak chociażby same założenia do obliczeń, które wcale nie muszą się ziścić. Może warto wziąć na to poprawkę i po prostu wyliczoną miesięczną składkę zaokrąglić jeszcze w górę. Tak na wszelki wypadek.


Michał Kowalski
Wealth Solutions – Lokaty strukturyzowane

Akcjonariat

Posted by admin on Apr 18th, 2008
2008
Apr 18

Akcjonariat – jak wykorzystać płynące z niego informacje?
autorem artykułu jest Tomasz Bar

Na giełdzie papierów wartościowych można kupić akcje prawie 300 spółek.
Jak wybrać te, których akcje mogą przynieść satysfakcjonujące zyski?
Czym się kierować?

Zazwyczaj inwestor poszukujący spółek dla swoich inwestycji kieruje się określonymi metodami oceny. Do najpopularniejszych z nich należą:

analiza fundamentalna i techniczna,
śledzenie rekomendacji giełdowych,
inwestowanie pod nazwiska. Metoda bardzo popularna w latach 2005-2006. W dużym skrócie polega ona na kupowania akcji spółek należących bezpośrednio lub pośrednio do największych inwestorów giełdowych. Od lat są to te same osoby: Roman Karkosik, Leszek Czarnecki, Michał Sołowow, Ryszard Krauze.
Jak pokazała historia, inwestycje w firmy tuzów giełdowych dawały znacznie większe zyski niż średni wzrost indeksów giełdowych.

Metodą, o której warto pamiętać może też być śledzenie ruchów w akcjonariacie interesujących nas spółek. Mówiąc najprościej, akcjonariat to wykaz inwestorów zarówno indywidualnych jak i instytucjonalnych, którzy posiadają akcje danej spółki.
Minusem inwestowania pod akcjonariat jest to, że informacje o zmianach w jego składzie pojawiają się dopiero po przekroczeniu przez inwestora progu 5% akcji. To utrudnia śledzenie ruchów w akcjonariacie, gdyż często 2-3 inwestorów może mieć 4,9% akcji, a my o tym nie wiemy.

Jako przykładem posłużę się akcjonariatem spółki W.Kruk działającej w branży jubilerskiej.
Na wykazie zobaczyć można, kto posiada akcje firmy w liczbie ponad 5%.
ING TFI -12,88%
AIG TFI – 10,24%
BPH TFI – 9,9%
Pekao OFE – 8,9%
AIG OFE – 5,46%
PKO TFI – 5,18%
ING Parasol SFIO – 5,14%

I tak w akcjonariacie mamy 5 TFI i dwa OFE.
Taki skład akcjonariatu bardzo dobrze świadczy o spółce.

Statystyczny Kowalski może sobie w takiej sytuacji pomyśleć: skoro w spółkę inwestują TFI i OFE to znaczy, że spółka warta jest uwagi.

Jest w tym sporo racji. Duży może więcej, ale podejmuje też większe ryzyko. Instytucje finansowe swoimi zakupami akcji dają niejako do zrozumienia, że widzą w danej spółce potencjał do wzrostu.

OFE, poprzez które inwestuje 12 mln Polaków, zgromadziły ponad 115 mld zł. TFI 2006 rok zakończyły aktywami w wysokości 98 mld zł. Na ten rok wzrost szacuje się na kolejne 30 mld zł.
Tak olbrzymie kapitały wymagają starannie dobranych inwestycji.
Zarówno OFE jak i TFI zatrudniają sztaby analityków, doradców. Mają dostęp do najświeższych rekomendacji i informacji ze spółek. Na tej podstawie podejmują decyzje inwestycyjne.
Czemu ich nie naśladować i nie śledzić informacji o zmianach w akcjonariacie?
Kiedy już upatrzymy sobie kilka firm, warto prześledzić ich akcjonariat.
Informacje o tzw. przekroczeniu progu 5% na WZA (Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy) podaje prasa codzienna na stronach poświęconych ekonomii, jak również największe portale internetowe.
www.onet.pl, www.rzeczpospolita.pl, www.gazeta.pl, www.pb.pl

Jak przy każdej inwestycji w akcje konieczne jest doglądanie swoich pozycji. Śledzenie informacji o spółce jest wskazane, o ile nie chcemy być pewnego dnia niemile zaskoczeni.

www.finanseosobiste.pl – praktyczne porady finansowe, informacje o nowościach finansowych
tomaszbar.pl – finanse, gospodarka, polityka, społeczeństwo

Co to jest SWIFT i IBAN?

Posted by admin on Apr 18th, 2008
2008
Apr 18

Co to jest SWIFT i IBAN?
autorem artykułu jest Vene Goor

SWIFT (ang. Society for Worldwide Interbank Financial Telecommunication) – jest systemem wymiany informacji pomiędzy bankami z różnych krajów. W Polsce przyjęło się, że nazywamy go również kodem SWIFT. Może być to nieco mylące, ponieważ za granicą kod ten określa się mianem kodu BIC. Zatem mówiąc o kodach BIC i SWIFT mówimy o tym samym.

SWIFT identyfikuje bank i ma zastosowanie przy przelewach międzynarodowych (np. gdy wypłacasz pieniądze od zagranicznego bukmachera, chcesz przelać pieniądze zarobione podczas pobytu za granicą itd.). Kod SWIFT zawiera 8 znaków i jest unikalny dla każdego banku w Polsce. Czasem można spotkać kod złożony z 11 znaków, wtedy 3 dodatkowe znaki identyfikują np. oddział banku.

Kody SWIFT wybranych polskich banków:

mBank: BREXPLPWMUL

Inteligo: BPKOPLPW

BPH: BPHKPLPK

Lukas Bank: LUBWPLPR

Citibank Handlowy: CITIPLPX

WBK: WBKPPLPP

PKO BP: BPKOPLPW

Pekao SA: PKOPPLPW

Bank Gospodarki Żywnościowej S.A: GOPZPLPW

Bank Millennium S.A: BIGBPLPW

Bank Ochrony Środowiska S.A: EBOSPLPW

Bank Pocztowy S.A: POCZPLP4

Fortis Bank Polska S.A: PPABPLPK

ING Bank Śląski S.A: INGBPLPW

Kredyt Bank S.A: KRDBPLPW

Nordea Bank Polska S.A: NDEAPLP2

Polbank EFG Eurobank Ergasias S.A: EFGBPLPW

Volkswagen Bank Direct: VOWAPLP1

IBAN (ang. International Bank Account Number) – międzynarodowy format numeru rachunku bankowego. W operacjach krajowych stosujemy standard NRB (Numer Rachunku Bankowego). NRB składa się z 26 znaków, gdzie 2 pierwsze znaki to liczba kontrolna, kolejne 8 znaków to numer rozliczeniowy banku, a pozostałe 16 to numer rachunku klienta. W standardzie IBAN (dla operacji zagranicznych) numer rachunku zostanie uzupełniony o identyfikator kraju. W przypadku Polski przed NRB umieścimy symbol PL.

Przed wysłaniem pieniędzy za granicę lub z zagranicznego konta na krajowe należy upewnić się, że stosujemy odpowiedni format numeru rachunku. Niepoprawne wprowadzenie numeru może skutkować opóźnieniami w realizacji operacji lub zwrotem pieniędzy na rachunek, z którego chcemy je przesłać.

Informacje na temat ofert bankowych (konta osobiste, karty kredytowe itp.) znajdziesz w Serwisie Finansowym


Twój Serwis Informacyjny

Karty kredytowe

Posted by admin on Apr 18th, 2008
2008
Apr 18

Rodzaje kart płatniczych
autorem artykułu jest Vene Goor

Karty płatnicze są elektronicznym środkiem płatniczym, umożliwiającym ich posiadaczom korzystanie ze środków zgromadzonych na rachunku bankowym lub środków udostępnionych przez bank w formie kredytu. W tym artykule przedstawimy krótki podział kart płatniczych:

Karty Debetowe (ang. Debit Cards) – umożliwiają dysponowanie pieniędzmi zgromadzonymi na rachunku posiadacza karty. Rozliczenia wykonywane za pomocą karty muszą mieć pokrycie w środkach znajdujących się na rachunku (nie ma możliwości zrobienia “minusa”). Rozliczenia transakcji wykonywane są natychmiast po otrzymaniu przez bank informacji o ich przeprowadzeniu (wykorzystana kwota jest odliczana z salda rachunku). W zależności od banku zatwierdzenie transakcji może trwać od kilku sekund do kilku dni. Karty debetowe są chyba najpopularniejszą formą zastąpienia gotówki.

Karty Kredytowe – (ang. Credit Cards) – wydawane są klientom posiadającym zdolność kredytową (bank ma gwarancję spłaty zadłużenia przez klienta). Klient otrzymuje swój indywidualny limit do wysokości którego może dokonywac transakcji. Wykorzystane środki jest zobowiązany spłacić w całości do końca ustalonego z bankiem okresu lub też w systemie spłat ratalnych. Zazwyczaj banki nie naliczają żadnych odsetek jeśli cała kwota zostanie spłacona w określonym czasie np. do 2 tygodni od daty wystawienia miesięcznego wyciągu transakcji. Klient nie musi posiadać konta w banku, w którym stara się o wydanie karty kredytowej. Sama karta jest rodzajem rachunku (posiada swój unikalny numer).

Karty Obciążeniowe – (ang. Charge Cards) – posiadają oznaczony termin płatności i funkcjonują w ramach rachunku na którym klient gromadzi pieniądze. Posiadacz takiej karty otrzymuje od banku miesięczny i dzienny limit wydatków. Do tej wysokości może wykonywać transakcje kartą. Jest to pewnego rodzaju kredyt (zwolniony od oprocentowania). Klient zobowiązany jest jednak w określonym terminie zwrócić pieniądze. W momencie sumowania wszystkich transakcji klient musi posiadać na rachunku środki na pokrycie długu. W przypadku braku środków naliczane są wysokie odsetki.

Karty Wstępnie Opłacone – zwane też są elektronicznymi portmonetkami (ang. Electronic Purse) – posiadają określoną wartość, zakodowaną na pasku magnetycznym karty. Do tej wysokości klient może dokonywać transakcji. Karty te funkcjonują na zasadzie zakupu w banku określonego “nominału” karty (klient płaci bankowi przykładowo 500 zł i otrzymuje w zamian kartę o tej właśnie wartości). Po wykorzystaniu zgromadzonych na karcie środków klient może ją “doładować” i nadal z niej korzystać.

Więcej o kartach płatniczych na stronach Serwisu Finansowego


Twój Serwis Informacyjny

Kredyt hipoteczny

Posted by admin on Apr 18th, 2008
2008
Apr 18

Kredyt hipoteczny: Szansa na własne mieszkanie
autorem artykułu jest Beata Madej

1. Kredyt hipoteczny – między marzeniami a możliwościami

Budowa własnych czterech kątów na kredyt to nie tylko kosztowne przedsięwzięcie, ale również bardzo ryzykowne. Może być ono jednak opłacalne, gdy porówna się czynsz z ratą kredytu. Kto może otrzymać kredyt hipoteczny? Każdy kto spełni warunki stawiane przez bank, czyli będzie miał zdolność kredytową. Wszystko zależy od dochodów, wielkości rodziny, żądanej kwoty kredytu oraz okresu spłaty.

W praktyce klient musi spełniać bardzo rygorystyczne warunki: zarobki kredytobiorcy powinny być wysokie, natomiast rachunki, które płaci jak najniższe. Na poczet rachunków wchodzą comiesięczne opłaty za czynsz, samochód, wydatki na jedzenie, ubranie, a także raty innych pożyczek. Takiej wstępnej oceny zdolności kredytowej możemy dokonać nawet samodzielnie korzystając z odpowiednich kalkulatorów w portalach finansowych. Pozwalają one oszacować wielkość kredytu na jaki nas stać. Bo kredyt to nie tylko sposób na realizację własnych marzeń jak przekonują nas reklamy bankowe, ale i wymagające wielu wyrzeczeń obciążenie domowego budżetu. Jeśli ma być ono mało dotkliwe i w najlepszy sposób dostarczało nam środków na budowę domu to za nim podpiszemy umowę w banku czeka nas pewna praca. Im bardziej przygotujemy się do zaciągnięcia kredytu, tym mniej będziemy rozczarowani wielkością kosztów z nim związanych. Paradoksalnie zdolność kredytowa może być w dwojaki sposób interpretowana przez bank, nawet przy założeniu takich samych dochodów i wydatków w naszym gospodarstwie domowym. Tutaj determinantą jest przede wszystkim forma spłaty kredytu – raty malejące czy raty równe. Dla nas, czyli kredytobiorców, bardziej opłacalnym sposobem oddawania pieniędzy, wydaje się być ten pierwszy.

Wynika to przede wszystkim z tego, że przy ratach malejących odsetki naliczane są od równomiernie spłacanego kapitału, dlatego w miarę upływu czasu są one coraz niższe. Raty równe zapewnią takie same, równe płatności w całym okresie spłaty, jednak suma spłaconych odsetek będzie wyższa niż w przypadku rat malejących. Z drugiej strony raty malejące nie są najlepszym rozwiązaniem z powodu zdolności kredytowej. Zdolność kredytowa liczona jest dla najwyższej raty kredytu i wybór rat malejących, gdy pierwsza płatność jest bardzo wysoka, znacznie obniża naszą zdolność kredytową, co powoduje zmniejszenie kwoty kredytu, o który możemy się ubiegać. Przy wyborze rat równych, sytuacja jest odwrotna. Decydując się na taką formę spłaty kredytu, zwiększamy naszą zdolność kredytową i dzięki temu kwota kredytu może być wyższa.

Najprostszym sposobem wyboru kredytu jest skorzystanie z usług pośrednika kredytowego lub bardziej niezależnego doradcy kredytowego. Za pośrednictwem telefonu lub internetu możemy uzyskać argumenty na rzecz takiej lub innej oferty banku. Im bardziej niezależne źródło informacji, np. portale finansowe lub internetowe grupy dyskusyjne tym analizy i opinie na temat poszczególnych ofert kredytów są bardziej obiektywne. W portalu finansowym dodatkowo możemy porównać i dokonać symulacji rat kredytowych w poszczególnych bankach. Instytucje te z reguły mają najbardziej kompletne i całościowe dane o ofertach kredytowych, a także narzędzia i poradniki pozwalające na samodzielną ocenę poszczególnych kredytów. Zawsze też można zapytać redaktora portalu czy skorzystać ze specjalnego telefonu lub czata internetowego.
Ważnym źródłem informacji o kredytach mogą być inni kredytobiorcy, nasi znajomi, ale tu uwaga, ich doświadczenia są ograniczone do jednego banku i ich postrzeganie oferty bankowej (z uwagi na inne potrzeby) może być mało adekwatne dla naszych potrzeb.

Natomiast u typowego pośrednika uważajmy, u niego będzie liczyć się bardziej sprzedaż niż dobranie najlepszej oferty dla klienta, dodatkowo istnieje niebezpieczeństwo, że trafimy na firmę tzw. systemu argentyńskiego oferującą z reguły atrakcyjne oprocentowanie i niskie wymogi w zakresie zdolności kredytowej. Jeśli mamy podejrzenia, co do tego, że pośrednik to konsorcjum argentyńskie to lepiej zrezygnować z takiej oferty – konsument z reguły ponosi dodatkowe koszty działania takiego konsorcjum, a co gorsze nie może wcześniej wycofać się z niego, jeśli nie spłaci swoich rat. W konsorcjum nie jest również określona data udzielenia kredytu, o jakości takiej oferty świadczyć może to, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta przestrzega przed nimi, a my robimy to samo – w finansach po prostu nie ma nadzwyczajnych okazji.

Pamiętać należy, że nawet klasyczny doradca kredytowy (pośredniczący na rzecz konkretnego banku) najbardziej zainteresowany będzie swoją prowizją, a kredyt będziemy spłacać jednak my. Do doradztwa musimy podchodzić z dużą dozą krytycyzmu, ale jeśli nie znamy się zupełnie na kredytach i nie mamy ochoty na sprawdzanie ofert, przeliczanie rat przy pomocy kalkulatorów na stronach internetowych portali finansowych to lepiej zadzwonić do doradcy i uzyskać mniej lub bardziej kompetentną informację wskazującą na konkretny produkt bankowy niż wybierać w ciemno. Również najbardziej wytrwali samodzielnie poszukujący kredytu mogą swój wybór porównać z propozycjami doradców, wtedy mogą skonfrontować swoje typy pod kątem konkretnych parametrów. Różnice w oprocentowaniu, sposobach jego ustalania oraz innych kosztach kredytu są tak duże, że kolejne oferty mogą powodować konieczność zapłacenia wielu tysięcy złotych więcej za obsługę kredytów różnych banków służących temu samemu celowi. Decyzję jednak o wzięciu kredytu podjąć i tak będziemy musieli sami.

Kredyty hipoteczne oferuje większość banków działających na polskim rynku. Każdy z banków ma w swoim asortymencie produktów kredyt, który może być przeznaczony przede wszystkim na zakup lub budowę domu czy mieszkania. Oczywiście możemy także znaleźć kredyty hipoteczne na zakup działki budowlanej, remont, modernizację, renowację domu lub mieszkania, na przekształcenie lokatorskiego lub własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu w prawo własności oraz inne cele akceptowane przez bank. Prawie wszystkie banki pozwalają na finansowanie 80 proc. inwestycji, czyli wymagają co najmniej 20 proc. wkładu własnego. Kredyt hipoteczny zazwyczaj dostępny jest w czterech walutach: złotówka, dolar, euro i frank szwajcarski. Wybór jest duży, pytanie więc czego szukamy.
Oprocentowanie pożyczek jest uzależnione od wybranej waluty. Oczywiście najwyżej oprocentowane są kredyty w złotówkach, natomiast kredyty w obcych walutach oprocentowane są znacznie niżej i dlatego cieszyły się przez pewien czas największym powodzeniem. Decydując się na kredyt denominowany w obcej walucie, nie możemy zapominać o największym ryzyku – ryzyku walutowym. Bezpieczniej myśleć w tej chwili o kredycie w złotych (chociaż euro po wzroście kursu może być również atrakcyjne, ale już raczej nie dolar amerykański, którego kurs jest dość słaby).

Banki kuszą nas niskim oprocentowaniem w złotych. Kredyt za jedyne 5,49 proc., a jeszcze lepiej 4,99 proc. brzmi bardzo kusząco. Okazuje się jednak, że i owszem takie oprocentowanie obowiązuje, ale tylko w pierwszym roku kredytowania, później to już wolna amerykanka i 8 proc., ale i może być 10 proc. w zależności od strategii banku. Dlatego tak istotne jest w jaki sposób bank ustala oprocentowanie. Najlepszym rozwiązaniem dla kredytobiorców jest sposób oparty o stawkę bazową pożyczek na rynku międzybankowym (np. WIBOR 3 miesięczny) plus stała marża banku. W takim przypadku będziemy mieli pewność, że relatywnie nasz kredyt nie zdrożeje i „jasny układ” zmiany oprocentowania. Wszelkie inne sposoby oparte o dowolną ocenę zarządu banku nie daje pewności, że ten nie oprze się pokusie podwyższania przychodów naszym kosztem.

Zanim podpiszemy umowę kredytową warto zwrócić jeszcze uwagę na różnego rodzaju prowizje. Za rozpatrzenie wniosku kredytowego, przygotowanie i uruchomienie kredytu bank najczęściej pobierze nam prowizję przygotowawczą. Tego rodzaju opłata może być naliczana naliczona jako procent od całej kwoty kredytu lub jako określona stała suma pieniędzy. Należy się liczyć z tym, że opłaty za uruchomienie mogą sięgnąć 1-2 procent wartości kredytu, co przy kredycie na 100 tys. zł daje kwotę 1000-2000 zł, czyli jedną ratę dodatkowo. Kolejnym obciążeniem i to jeszcze bardziej uciążliwym może okazać się ustanowienie zabezpieczenia kredytu – ustanowienie hipoteki lub ubezpieczenie kredytu stanowią duże obciążenie naszego budżetu.

Bank po przyznaniu kredytu może również naliczyć prowizję od zaangażowania od kwoty niewykorzystanej przyznanego kredytu. Tego rodzaju opłata ma jednak mniejsze znaczenie, gdyż sposób płatności w kredytach mieszkaniowych nie zakłada wcześniejszego uruchomienia środków niż w momencie sprzedaży. Ważniejsza może okazać się prowizja za gotowość – naliczana i ustalana w okresie, gdy bank jest gotowy do natychmiastowego postawienia środków finansowych do dyspozycji klienta. Budując musimy również zainteresować się tym ile kosztuje wizyta inspektora kredytowego na budowie lub z ewentualnymi kosztami wyceny postępów budowy, które przeprowadza się dla celów sprawdzenia realizacji harmonogramu budowy i celowości wydawanych środków. Wycena będzie nam również potrzebna do ustanowienia hipoteki, a to kolejne kilkaset złotych znikające z naszego portfela. Musimy pamiętać o wszystkich dodatkowe prowizjach, opłatach, aby nagle nie okazało się, że po ich uiszczeniu możemy mieć problem z zapłaceniem pierwszej raty kredytu lub dodatkowe wydatki mogą się okazać szczególnie uciążliwe dla naszej kieszeni nawet wtedy, gdy wcześniej będziemy chcieli spłacić kredyt – opłaty za wcześniejszą spłatę lub zmienić w trakcie trwania umowy walutę kredytu – prowizja za przewalutowanie. Mając całościowy obraz kosztów dopiero możemy podjąć decyzję o zaciągnięciu kredytu.

Właściwa weryfikacja zdolności kredytowej klienta dokonywana jest przez bank na podstawie informacji zawartych we wniosku kredytowym oraz w dokumentach dostarczonych przez kredytobiorcę. Bank wymaga wypełnienia we wniosku kredytowym danych dotyczących osiąganych przez potencjalnego kredytobiorcę dochodów, posiadanego majątku, a także wysokości zobowiązań wobec innych banków i podmiotów. Bank bardzo szczegółowo weryfikuje dane przedstawione we wniosku, dlatego też lepiej wypełnić go rzetelnie i dokładnie, ponieważ brak niezbędnych danych lub zatajenie pewnych faktów przedłuży proces rozpatrywania wniosku, a nawet spowoduje jego odrzucenie. Do wniosku należy załączyć przede wszystkim takie dokumenty, jak: zaświadczenie stwierdzające źródło i wysokość przychodów lub dochodów (w przypadku przedsiębiorców niezbędne są także zaświadczenia o niezaleganiu ze składkami z ZUS i z podatkami z Urzędu Skarbowego), aktualny odpis z księgi wieczystej, umowa przedwstępna sprzedaży lub umowa sprzedaży przedmiotu kredytowania (wymagana jest forma aktu notarialnego). Ostateczna decyzja o przyznaniu kredytu jest podejmowana w departamencie kredytów, jednakże wszelkie formalności załatwiane są w placówce bankowej lub za pośrednictwem doradcy kredytowego. Ostatnim etapem procesu przyznawania kredytu jest podpisanie umowy kredytowej, zawierającej już szczegółowe warunki kredytu. I tu najważniejsza uwaga, za nim złożymy swój podpis przeczytajmy jej zapisy jeszcze raz bardzo uważnie i poprośmy o przedstawienie regulaminu usług wraz z kompletna tabelą prowizji.

Oprocentowanie kredytu jest dla większości kredytobiorców najważniejszym kryterium decydującym o wyborze konkretnej oferty. Wysokość odsetek jest bowiem najbardziej znaczącym elementem ogólnego kosztu kredytu, na który poza ratami odsetkowymi składają się wszelkie prowizje i opłaty.
Z uwagi na długi okres trwania umowy kredytu mieszkaniowego najczęściej udzielanymi kredytami na te cele są kredyty o zmiennej stopie procentowej.

Oprocentowanie zmienne składa się najczęściej z dwóch części: stóp procentowych obowiązujących na rynku międzybankowym (np. WIBOR, LIBOR) oraz marży nakładanej przez bank. Wysokość marży banku zależy od wysokości wkładu własnego kredytobiorcy oraz od długości okresu kredytowania. Im mniejszy udział banku w kredytowanej inwestycji tym niższa stopa procentowa.

Stałe oprocentowanie oznacza, że kredytobiorca już przy podpisywaniu umowy kredytowej wie, jakiej wysokości odsetki będzie musiał zapłacić. Jest ono ustalane na podstawie prognoz banku co do kształtowania się stóp procentowych w przyszłości. Oprocentowanie zależy również od wysokości środków własnych, jakie kredytobiorca zamierza przeznaczyć na sfinansowanie inwestycji. Jeśli udział własny klienta przekracza 50 procent planowanych kosztów inwestycji banki często obniżają oprocentowanie o 0,5 – 1 punktu procentowego. Przy wyborze kredytu o stałym oprocentowaniu należy wziąć pod uwagę przewidywania rynkowe co do zmian stóp procentowych.

WIBOR jest to stopa procentowa dla pożyczek udzielanych w złotówkach na rynku międzybankowym w Warszawie. WIBOR 3 M oznacza stopę procentową dla pożyczek międzybankowych trzymiesięcznych.

LIBOR jest to stopa procentowa dla pożyczek udzielanych w walutach na rynku międzybankowym w Londynie.

EURIBOR jest to stopa procentowa dla pożyczek udzielanych w euro na europejskim rynku międzybankowym.
Po przejściu całej procedury kredytowej, czyli spełnieniu wszystkich wymaganych warunków, udowodnieniu przychodów oraz ustanowieniu zabezpieczenia – dostajemy wymarzone pieniądze. Wtedy możemy powiedzieć, że jesteśmy „szczęśliwymi” posiadaczami kredytu. Niestety w tym momencie zaczynają się zazwyczaj problemy, gdyż stajemy przed dosyć trudnym zadaniem – oddawaniem pieniędzy. Zazwyczaj jest to systematyczna spłata określonej wcześniej kwoty. W zależności jaki wybierzemy sposób spłaty, będą to raty malejące lub równe.

Raty malejące spowodują, że w sumie zapłacimy mniej za określony kredyt, jednak na początku płatności te mogą być naprawdę wysokie. W przypadku rat równych, będziemy płacić systematycznie takiej samej wysokości raty, jednak to spowoduje, że faktycznie poniesiemy większy koszt kredytu. W czasie okresu spłaty kredytu może się zdarzyć, że nasza sytuacja finansowa wyraźnie się poprawi i będziemy w stanie spłacić wcześniej pozostałą część kredytu.

Oczywiście możemy to zrobić w każdej chwili, jeśli w umowie kredytowej jest zawarty odpowiedni punkt. Warto jednak zastanowić się czy takie rozwiązanie jest dla nas opłacalne. Wynika to przede wszystkim z faktu, że banki pobierają od nas opłatę za wcześniejsze uregulowanie zobowiązań. Dlaczego? Należy pamiętać, że bank stara się przewidzieć wpłaty i wypłaty, aby dobrze obliczyć koszt pożyczanych pieniędzy oraz aby efektywnie zarządzać gotówką. Przedterminowa spłata wprowadza nieoczekiwane zamieszanie w przewidywaniach co do przepływów gotówki w banku oraz powoduje nieplanowe zwiększenie płynności w banku, które wymaga szybkiej reakcji dotyczącej kierunku zainwestowania wpłaconej kwoty. Najczęściej opłaty za wcześniejszą spłatę kredytu wynoszą około 1 % wartości kredytu, choć zdarzają się także oferty z możliwością wcześniejszej spłaty kredytu – za darmo.

Gdy już zostaniemy szczęśliwymi posiadaczami kredytu, staniemy przed bardzo trudnym zadaniem – systematycznym oddawaniem pieniędzy kredytodawcy. Jeśli wybierzemy raty malejące, na początku będziemy płacić dosyć wysokie kwoty, jednak wraz z upływem czasu raty te będą coraz niższe. Może zdarzyć się tak, że kredytobiorca nie jest w stanie spłacać należnych kwot w terminach określonych w umowie. W takim przypadku pierwszą czynnością jaką wykona bank, będzie wysłanie upomnienia pisemnego. Dla banku bardzo ważne są rezerwy na nie spłacane kredyty. Zgodnie z prawem, każdy bank musi tworzyć takie rezerwy. W przypadku problemów z naszą płynnością, tzn. gdy spodziewamy się, że nie będziemy w stanie zapłacić kolejnej raty, możemy uczciwie postąpić i poinformować bank o zaistniałej sytuacji. W sprzyjających okolicznościach bank zgodzi się na czasowe odroczenie płatności i sporządzony zostanie aneks do umowy, który upoważni nas do chwilowego zawieszenia spłat.

W zamian, bank może nałożyć na kredytobiorcę opłatę prowizyjną, której wysokość jest ustalona i opublikowana w Tabeli Opłat i Prowizji, zmienić plan spłaty, bądź w ostateczności wydłużyć okres spłaty. Warto przed podpisaniem umowy kredytowej sprawdzić jakie procedury są przewidziane w przypadku wystąpienia takich okoliczności. W najgorszym wypadku, czyli gdy bank nie zgodzi się na przełożenie spłaty, zalicza się kredyt do grupy niespłaconych i przenosi saldo nie spłaconego kredytu wraz z należnymi odsetkami na rachunek zadłużenia przeterminowanego oraz zaczyna naliczać dodatkowe odsetki karne, tzw. oprocentowanie kredytów przeterminowanych od kwoty nie spłaconego w terminie zadłużenia, które jest zdecydowanie wyższe od normalnego oprocentowania.

Zasada działania kredytu hipotecznego w większości banków jest podobna. Różnice znaleźć można w szczegółach oferty, zwłaszcza w kwestiach dotyczących formalności związanych z przyznaniem kredytu, pobieranych prowizji i obsługi kredytu. Ze względu na charakter zabezpieczenia, jakim jest hipoteka, banki wymagają dokonania wyceny nieruchomości, na której hipoteka będzie ustanowiona. Bank musi bowiem upewnić się, że nieruchomość będzie stanowiła dobre zabezpieczenie dla kredytu, a także sprawdzić rzeczywistą jej wartość. Wycena może być dokonywana przez rzeczoznawców banku – wówczas kredytobiorca nie musi się zajmować formalnościami z tym związanymi, a prowizja za tę usługę może zostać włączona do kwoty kredytu. Można również wycenić nieruchomość we własnym zakresie, z pomocą niezależnych rzeczoznawców. Uruchomienie kredytu następuje po podpisaniu umowy kredytowej – środki mogą być wypłacone w gotówce bądź przelane na wskazane przez kredytobiorcę konto. W przypadku finansowania budowy nieruchomości kredyt może być wypłacany w transzach, zgodnie z harmonogramem wpłat przedstawionym przez wykonawcę budowy, czyli dewelopera, spółdzielnię mieszkaniową lub firmę budowlaną.

Bank zobowiązany jest do informowania klienta o wszelkich zmianach w regulaminie, dotyczących warunków udzielania kredytu, takich jak np. zasady spłaty czy wysokość prowizji. Szczegółowe zasady obsługi kredytu i jego warunki zawiera umowa kredytowa, wszelkie zmiany ustalane w trakcie trwania okresu kredytowania muszą być dokonywane w formie aneksu do umowy. Zgodnie z prawem bankowym, bank ma prawo w trakcie trwania umowy żądać od kredytobiorcy przedstawienia dokumentów umożliwiających ocenę jego sytuacji finansowej i kontrolę wykorzystania kredytu.
1. Wybierając wymarzone mieszkanie lub przymierzając się do budowy domu mierzmy siły na zamiary, zbyt duży lokal nie tylko jest drogi w zakupie, ale również będzie drogi w utrzymaniu. Pomyśl jak duży dom jest potrzebny, może dla rodziny wystarczy mniejszy, budowany w tańszej technologii, mniej atrakcyjnej lokalizacji – wtedy trzeba będzie zaciągnąć mniejszy kredyt. Z drugiej strony dom, mieszkanie to także inwestycja na długie lata i powinna zachować przez ten czas swoją wartość rynkową.

2. Weź poprawkę na czas potrzebny dla załatwienia formalności związanych z kredytem przy zakupie mieszkania, staraj się ze sprzedającym ustalić wystarczający czas na uruchomienie kredytu. Wcześniej jednak musisz już wiedzieć, czy w ogóle kredyt dostaniesz.

3. Planując zaciągnięcie kredytu porównuj oferty kredytowe pod względem oprocentowania, opłat i prowizji realnych, a nie tych z folderów reklamowych. Po okresie promocji bank zawsze sobie z nawiązką odbije wcześniej darowane pieniądze.

4. Zanim zaciągniesz kredyt przeprowadź symulacje i porównanie ofert, jeśli chcesz się upewnić, co do swojego wyboru zapytaj specjalistę.

5. Wybieraj jasny układ określania oprocentowania – stała marża plus WIBOR, wtedy będziesz wiedział jakie oprocentowanie obowiązuje. Ze względu na ryzyko walutowe wybieraj kredyt w tej samej walucie w jakiej uzyskujesz większość swoich dochodów.

6. Zanim podpiszesz umowę kredytową dokładnie przeczytaj ją, jeśli nie rozumiesz paragrafów pytaj bankowców lub niezależnych doradców ich zadaniem jest rozwiać wszelkie wątpliwości kredytobiorcy.

7. Zaciągnięcie kredytu hipotecznego i jego spłata jest formą gry, w której wygraną jest własny dom. Pamiętać należy jednak, że istnieje możliwość przegranej, ale nie wpadaj w panikę – lepiej wcześniej negocjować z bankiem niż czekać na przymusową egzekucję.

8. Dopiero po spłacie kredytu możemy czuć się w pełni właścicielem naszego domu.
Strony o kredytach i pożyczkach:www.madmaj.systempartnerski.pl oraz www.firmamadmaj.home.pl
Zapraszamy


Serwis o kredytach

Lokaty bankowe

Posted by admin on Apr 18th, 2008
2008
Apr 18

Lokaty bankowe – czy to już historia?

autorem artykułu jest Krzysztof Jakubowski

W roku 2008 analitycy spodziewają sie kilku podwyżek stóp procentowych przez RPP, od kilku miesięcy sytuacja na giełdzie jest stale niepewna, zaś fundusze przynoszą straty. Czy to może oznaczać okazję na “drugą młodość” dla lokat bankowych?
Warto się nad tym zastanowić i przyjrzeć bliżej ofercie bankierów. Może jeszcze nie teraz, ale po paru podwyżkach stóp procentowych (czyli także oprocentowania lokat) warunki zawarcia lokaty staną sie naprawdę konkurencyjne.

Przy zakładaniu lokaty terminowej należy zwrócić uwagę na:
-wysokość oprocentowania oraz częstotliwość kapitalizacji lokaty,
-wysokość kwoty minimalnej,
-czy istnieje możliwość negocjowania wysokości oprocentowania w przypadku posiadania większej kwoty pieniędzy,
-czy można ustanowić pełnomocnika,
-czy odsetki są dopisywane do kapitału czy też bank przekazuje na nieoprocentowany rachunek,
-wysokość dodatkowych opłat związanych z założeniem lokaty,

Minusy lokaty

Nieopłacalna przy długoletnim oszczędzaniu.
Jeśli zamierzamy oszczędzać przez kilka lat, powinniśmy pamiętać o tym że np. w przypadku lokaty rocznej, coroczny zysk pomniejszany jest o podatek “Belki”, przez co w kolejnych latach mniej kapitału pracuje na nasz zysk (adekwatnie dla innych okresów trwania lokaty). W przypadku np. funduszy inwestycyjnych podatek ten płacimy dopiero w momencie sprzedania jednostek funduszu. (O funduszach można także poczytać na stronie – www.mlodybiznes.org)

Pierwszy test – aktywność mailowa

Wielki ranking lokat zainicjowałem wysłaniem maili do 33 największych banków w Polsce celem sprawdzenia ich refleksu, podejścia do klienta i dowiedzenia się podstawowych informacji na temat lokat w ich ofercie. W przypadku braku odpowiedzi, wysyłałem ponownie maila z tą samą treścią. Na odpowiedź czekałem kilka dni.
Uzyskałem odpowiedzi od 24 banków.

Następnie sprawdziłem i porównałem oferty wszystkich lokat w walucie złotowej oferowanych przez banki (dodałem także oferty banków które nie odpowiedziały na moje maile). Pomijałem zazwyczaj oferty lokat o zmiennym oprocentowaniu (chyba że były korzystniejsze niż te o oprocentowaniu stałym albo wyróżniały się znacznie od zwykłej lokaty oferowanej przez dany bank). Pominąłem także lokaty łączone z funduszami. Szukałem także lokat nietypowych, oryginalnych i odróżniających się od typowych lokat dostępnych w bankach.
Skupiłem się na czterech okresach dla lokat – 1miesięczna, 3miesięczna, półroczna i roczna, jako że są to najpowszechniejsze lokaty i (prawie) każdy bank oferuje lokaty na te okresy.
Wreszcie sprawdziłem czy można założyć lokatę przez internet oraz czy dostaje się za to jakieś specjalne warunki.

Więcej szczegółów oraz ranking lokat na stronie www.mlodybiznes.org


www.mlodybiznes.org

Next »